październik 16, 2007

Gdybym jakimś cudem zapomniał o nadchodzących wyborach, na pewno przypomnieliby mi o nich dawni znajomi. Dlaczego? Nagle odnawiają kontakt. Po miesiącach/latach ciszy (wyborczej), znów się odzywają, prosząc o pomoc, wsparcie i poparcie. Jak się odzywają? Masowym esemesem, mailem, hurtową wiadomością na komunikatorze. I zastanawiam się – co sobie myślą? Że znów jesteśmy dobrymi znajomymi, że się znów lubimy, że przeczytam smsa, pobiegnę do urny i na karcie wyborczej ich skreślę. Już ich skreśliłem. Nie musiałem czekać do wyborów.
Panowie, na przyszłość, trochę wysiłku – sięgnąć po telefon, nie bać się, nie wstydzić się, zadzwonić. Śmiało! Z pomyślunkiem i z taktem.
Zostaw Komentarz » |
categoryless | Otagowane: wybory |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a Mońko
maj 21, 2007
Szanowny Panie,
Gratuluję spostrzegawczości i dziękuję za cenną uwagę. Rzeczywiście w tekście Konwencji wiedeńskiej o stosunkach konsularnych, zamieszczonym na stronach MSZ, znajduje się błąd o którym Pan pisze. Postaramy się go niezwłocznie naprawić. Jednocześnie pragnę Pana uspokoić, gdyż w Dzienniku Ustaw Nr. 13, poz. 98 z 1982 r ., czyli w oficjalnym organie promulgacyjnym, błędu nie ma, (odmiana wyrazu “ministerstwo” jest prawidłowa) zatem nie zachodzi potrzeba dokonania sprostowania w trybie, o którym mowa w ustawie z 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych (tekst jednolity Dz. U. Nr. 190, poz. 1606 z 2005 r. z późn. zm.).
Raz jeszcze dziękując za zwrócenie uwagi życzę Panu sukcesów zawodowych i wszelkiej pomyślności w życiu osobistym,
Z…. M….
Zastępca Dyrektora Departamentu Konsularnego i Polonii
—–Original Message—–
From: M… M….
Sent: Sunday, May 20, 2007 11:16 AM
To: D…; D…;
Subject: Błąd na stronach MSZ (w Konwencji Wiedeńskiej o SK)
Szanowni Państwo,
zamieszczona na stronach MSZ “Konwencja wiedeńska o stosunkach konsularnych” zawiera błąd merytoryczny spowodowany albo błędem w tłumaczeniu z języka angielskiego, albo błędem drukarskim. Niezależnie od przyczyn, błąd sprawia, że Artykuł 21 tej Konwencji w obecnym brzmieniu jest nielogiczny. Sprawa jest być może błaha, ale dokument ten (ściągany ze stron) jest często wykorzystywany na potrzeby zajęć akademickich, wprowadzając niepotrzebne zamieszanie.
Artykuł 21 Konwencji w oryginalnym brzmieniu wygląda nastepująco:
The order of the precedence as between the consular officers of a
consular post and any change thereof shall be notified by the diplomatic
mission of the sending state or, if the State has no such mission in
the receiving state, by the head of the consular post, to the Ministry
for Foreign Affaires of the receiving State or to the authority
designated by that Ministry.
Ten sam artykuł w języku polskim brzmi:
Porządek pierwszeństwa między urzędnikami konsularnymi urzędu
konsularnego oraz wszelkie w nim zmiany są notyfikowane przez
przedstawicielstwo dyplomatyczne państwa wysyłającego lub, jeżeli
państwo to nie ma takiego przedstawicielstwa w państwie przyjmującym,
przez kierownika urzędu konsularnego ministerstwa spraw zagranicznych
państwa przyjmującego lub władzy wyznaczonej przez to ministerstwo.
Błąd znajduje sie w słowie “ministerstwa” w ostatniej linijce artykułu 21. Powinno być: “ministerstwu”.Jeśli błąd znalazł się w Dzienniku Ustaw, to oczywiście w oryginalny polski tekst nie można będzie ingerować, ale warto zastanowić sie nad dodaniem na stronie MSZ pod Konwencją kilku słów wyjaśnienia do tego błędu. Sprawa – po chwili namysłu – jest oczywista, szczególnie dla studentów stosunków międzynarodowych.
Z wyrazami szacunku,
MM
1 komentarz |
inne |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a Mońko
marzec 19, 2007
Dlaczego za granicą są, a u nas nie są? Za granicą są w stanie to zorganizować. A u nas nie są. Za granicą są biblioteki całodobowe (nocne), a u nas nie są. Tam są tacy, co by korzystali, a u nas nie są? Ci, co nam niesą oświatę, ciemni są. Ściemni się tylko, już biblioteki i czytelnie zamykają. Bo koszty za duże, bo mało chętnych. To ci, co niesą kaganiec oświaty, są mało chętni. Zamiast nieść ten kaganiec i świecić nam pod nogi, zakładają nam go na głowę, trzymając w bezkosztowej, taniutkiej ciemności.
————————————-
Kaganiec ma dwa znaczenia:
1. «druciana lub skórzana plecionka, zakładana zwierzętom na pysk»
2. «koszyk żelazny lub garnek z palącym się wewnątrz ogniem, służące do oświetlania»
1 komentarz |
komentarze |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a Mońko
luty 25, 2007
Protagoras był niezwykle wspaniałomyślny wobec swego zdolnego, lecz biednego ucznia Euathlusa i zaproponował mu taki oto układ: “Zapłacisz mi za naukę dopiero wówczas, gdy wygrasz swój pierwszy proces”. Po naukach u Protagorasa Euathlus imał się różnych zajęć, zarabiał dobrze, ale nigdy nie brał udziału w żadnym procesie – w ten sposób chciał zakpić ze swego nauczyciela. Wreszcie Protagoras uznał, że są to głupie żarty i zaskarżył go, myśląc przy tym: “Tak czy inaczej Euathlus wpadnie. Jeśli przegra proces, będzie musiał zastosować sie do orzeczenia sędziów i zapłacić mi; jeśli zostanie uniewinniony, będzie i tak musiał zapłacić, wygra bowiem swój pierwszy proces”. Euathlus pokazał jednak, czego nauczył sie u swego mistrza i odparł: “Nic mi nie grozi. Jeśli przegram proces, wówczas nie będę musiał zapłacić, ponieważ przegram swój pierwszy proces. Jeśli zostanę uniewinniony, wówczs zgodnie z orzeczeniem sędziów nie będę musiał płacić”.
1 komentarz |
sofizmaty |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a Mońko
grudzień 21, 2006
Kiedy w latach sowieckiej kolektywizacji władza mówiła o sukcesach, Rosja konała z głodu. Czego tylko ludzie na wsi nie jedli! – pisze W. Grossman. – Łapali myszy, łapali szczury, gady, wróble, mrówki, wykopywali robaki, zaczęli kości tłuc na mąkę, skórę, stare śmierdzące podeszwy krajali na makaron, klej wygotowywali. Pewnego razu przywieźli do przedszkola francuskiego ministra. Pyta on: “Dzieci, coście jadły na obiad?” Dzieci odpowiadają: “Rosołek z kury z pasztecikami i kotlet z ryżu” (Wasilij Grossman. Wszystko płynie. Warszawa 1990).
Dziś pasmo sukcesów rosyjskich władz trwa nadal, dzieci jedzą rosołek z kury z pasztecikami i kotlety z ryżu. Prezydent Putin osobiście dokłada starań, by mięso na rosół i na paszteciki nie stanęło rosyjskim dzieciom polską kością w gardle. Najlepsze mięso na rosół pochodzi od producentów krajowych lub niemieckich. Polskie mięso – jak pokazują rosyjskie media – cuchnie, nie spełnia rosyjskich wymogów weterynaryjnych. W tym roku popsuło się mięso bułgarskie, rumuńskie. Mięso unijne też jest niedobre. Producenci i dostawcy z większości krajów Europy Środkowej są jeszcze w rosole w podnoszeniu standardów i uzyskiwaniu rosyjskich certyfikatów. Czytaj resztę wpisu »
1 komentarz |
publicystyka |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a Mońko
listopad 25, 2006
Mam takie poczucie, zwłaszcza kiedy wracam, późno, ale mam to poczucie. Myślę, że to świadczy. A jak już sobie przypomnę to, co dotychczas, to jeszcze większe mam poczucie. Widzę, że to doświadczy. Przeczucie mam, że to się właściwie utrzyma. Zastrzegam – to przeczucie. Napisałbym wprost, ale zastrzegam.
3 komentarzy |
Bez kategorii |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a Mońko
listopad 23, 2006
Ruszyła kolejna edycja programu Goldman Sachs Foundation i Institute of International Education. Program oferuje stypendium 3.000 $, wyjazd do Londynu na ceremonię wręczenia nagród i szkolenie w Nowym Yorku. Aplikować mogą studenci II roku prawie wszystkich kierunków studiów, poza technicznymi. Jeśli jest w Polsce dostępny jakikolwiek prawdziwie “hollywoodzki” program stypendialny, to jest to na pewno GSGLP. Deadline na aplikacje to 13 grudnia br.
Strona Programu GSGLP 2006
PREZENTACJA PPT – GOLDMAN SACHS GLOBAL LEADERS PROGRAM 2006
Zostaw Komentarz » |
Bez kategorii |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a Mońko
listopad 17, 2006


Radość jeszcze rozumiem, ale skąd tyle zdumienia, że taki Kononowicz kandydował w wyborach? “Folklor polityczny” – komentowały media. Jakby Kononowicz stanowił jakieś zjawisko w polskiej polityce, jakiś fenomen. Zwyczajny jest. I całkiem trzeźwo myśli: Hojarska może, a ja nie? Beger może, a ja nie mogę? I gdzie tu zjawiskowość Kononowicza? W kraju, w którym Beger jest niedoszłą sekretarz stanu, Lepper wicepremierem, a Hojarska posłanką na Sejm RP, Kononowicz nie jest zjawiskiem czy fenomenem. Jest normą. Hojarska, Beger i Lepper zdjęli swetry, założyli garnitury i żakiety. W całej Polsce Kononowicze, Hojarskie zakładają garnitury, wchodzą na salony, nabierają ogłady, zdają matury, rozpoczynają studia. Zaczynają reprezentować naród, który stworzył ich na swoje podobieństwo. Wchodzą do Sejmu, spłacają długi, wychodzą na prostą. Prości są. Swojscy. Nasi w Sejmie.
W warunkach naszej polityki zjawiskiem i szokiem (kulturowym/estetycznym) byłaby migawka z kampanii wyborczej we Francji lub Wielkiej Brytanii. Segolene Royal vs. Hojarska, Sarkozy vs. Kononowicz. Wykształciuchy z Wersalu, wyniosłe pięknisie vs. nasi w Sejmie.


Zostaw Komentarz » |
Bez kategorii |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a Mońko