Buda, smycz i kaganiec oświaty. Biblioteki nocne.
marzec 19, 2007Dlaczego za granicą są, a u nas nie są? Za granicą są w stanie to zorganizować. A u nas nie są. Za granicą są biblioteki całodobowe (nocne), a u nas nie są. Tam są tacy, co by korzystali, a u nas nie są? Ci, co nam niesą oświatę, ciemni są. Ściemni się tylko, już biblioteki i czytelnie zamykają. Bo koszty za duże, bo mało chętnych. To ci, co niesą kaganiec oświaty, są mało chętni. Zamiast nieść ten kaganiec i świecić nam pod nogi, zakładają nam go na głowę, trzymając w bezkosztowej, taniutkiej ciemności.
————————————-
Kaganiec ma dwa znaczenia:
1. «druciana lub skórzana plecionka, zakładana zwierzętom na pysk»
2. «koszyk żelazny lub garnek z palącym się wewnątrz ogniem, służące do oświetlania»
Opublikował/a Mońko
Kiedy w latach sowieckiej kolektywizacji władza mówiła o sukcesach, Rosja konała z głodu. Czego tylko ludzie na wsi nie jedli! - pisze W. Grossman. - Łapali myszy, łapali szczury, gady, wróble, mrówki, wykopywali robaki, zaczęli kości tłuc na mąkę, skórę, stare śmierdzące podeszwy krajali na makaron, klej wygotowywali. Pewnego razu przywieźli do przedszkola francuskiego ministra. Pyta on: “Dzieci, coście jadły na obiad?” Dzieci odpowiadają: “Rosołek z kury z pasztecikami i kotlet z ryżu” (Wasilij Grossman. Wszystko płynie. Warszawa 1990).
Mam takie poczucie, zwłaszcza kiedy wracam, późno, ale mam to poczucie. Myślę, że to świadczy. A jak już sobie przypomnę to, co dotychczas, to jeszcze większe mam poczucie. Widzę, że to doświadczy. Przeczucie mam, że to się właściwie utrzyma. Zastrzegam - to przeczucie. Napisałbym wprost, ale zastrzegam.
Ruszyła kolejna edycja programu Goldman Sachs Foundation i Institute of International Education. Program oferuje stypendium 3.000 $, wyjazd do Londynu na ceremonię wręczenia nagród i szkolenie w Nowym Yorku. Aplikować mogą studenci II roku prawie wszystkich kierunków studiów, poza technicznymi. Jeśli jest w Polsce dostępny jakikolwiek prawdziwie “hollywoodzki” program stypendialny, to jest to na pewno GSGLP. Deadline na aplikacje to 13 grudnia br.







Pierwsza wizyta w Stanach mogła być jednocześnie ostatnią. Z dwóch powodów. Raz - mógłbym już nie wrócić, bo - co tu dużo mówić - spodobało mi się bardzo. Dwa - mógłbym już nie wrócić, bo tam, gdzie pojechałem ostatniego dnia - Anacostia (przedmieścia Waszyngtonu) - takich białasów jak ja “bierze sie na warsztat”. “Tough area” - powiedziała mi pasażerka metra, kiedy zapytałem o Nylor Road Station. “It’s not that I want to scare you… but it’s not very safe”. A to mailowy komentarz kolegi z Waszyngtonu: What you did was indeed truly dangerous. Just this week, an Australian tourist was mugged, amongst many others. Though, it can be exhilarating to able to make it through something like that safely! Once, I accompanied a friend to claim his car (which had been towed) in a tough area of Baltimore–in general, my stay there involved a few instances involving a bit of danger, but I lived to tell the tale…