WOLNOŚĆ DYSKRYMINOWANA

you can't

Fundamenty domów podobne są do fundamentów poprawności politycznej. Domy mogą być stawiane niezgodnie z prawem budowlanym, a poprawność polityczna może stać w sprzeczności z prawem do wolności słowa. Sąd każdego hrabstwa Stanów Zjednoczonych każe rozebrać bezprawnie posadowiony dom, ale nie ruszy poprawności politycznej, choćby stała w sprzeczności z innymi normami prawa, a nawet z Pierwszą Poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych.

 

Poprawność polityczna jest zespołem norm dotyczących języka, zachowań i, szerzej, kultury. Normy poprawności regulują dziś zachowania publiczne w większości krajów Zachodu. „Political correctness” sprowadza się do stopniowego wypierania z języka określeń i zachowań uznawanych za dyskryminujące. Jest to rodzaj cenzury, a zatem działanie niedemokratyczne. David Bernstein, autor książki „You can’t say that!”, omawia funkcjonowanie poprawności politycznej na przykładzie ocenzurowania ogłoszenia mieszkaniowego.

Zamieszczone w „Philadelphia Jewish Exponent” ogłoszenie mieszkaniowe zawierało informację, że sprzedawany dom jest położony blisko synagogi – „walking distance to the synagogue”. Wzmianka zupełnie zrozumiała – była to żydowska gazeta, a Żydzi ortodoksyjni nie mogą jeździć samochodem do synagogi w szabat i inne święta. Mimo to urzędnicy (tzw. fair housing officials) stwierdzili, że reklama ma charakter dyskryminacyjny.

Ogłoszenie w „Philadelphia Jewish Exponent” – zdaniem sądu – sugerowało w sposób niedozwolony preferencję dla nabywców żydowskich, tym samym łamało prawo zakazujące dyskryminacji ze względu na wyznanie. Jednocześnie ingerencja w treść ogłoszenia była sprzeczna z prawem do wolności słowa i prasy.

Wolność słowa i zachowań została ujęta w Pierwszej Poprawce do Konstytucji Stanów Zjednoczonych: „Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię albo zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy, albo naruszających prawo do spokojnego odbywania zebrań i wnoszenia do rządu petycji o naprawienie krzywd”.

Propagowanie poprawoności politycznej opiera się na założeniu, że stosowanie języka „niepoprawnego” może prowadzić do dyskryminacji grup mniejszościowych. Ale prawa, na których znajduje oparcie poprawność polityczna, pozostają w sprzeczności z normami dotyczącymi praw obywatelskich. Jeżeli obywatel skorzysta z dozwolenia zawartego w Pierwszej Poprawce, to zarazem może naruszyć zakaz norm zawartych w prawie antydyskryminacyjnym, np. w Americans With Disabilities Act lub Fair Housing Act.

Fair Housing Act (FHA) z 1968 roku zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na rasę, kolor skóry, religię, płeć, narodowość przy sprzedaży lub wynajmie nieruchomości. Zakaz ten odnosi się również do drukowania i publikowania ogłoszeń lub reklam dotyczących sprzedaży i wynajmu nieruchomości. Ochroną objęci są również niepełnosprawni i tzw. grupy wykluczone: bezdomni, narkomani, osoby chore psychicznie.

Urząd w Berkley zagroził sankcjami trzem aktywistom organizującym społeczną opozycję wobec planu utworzenia centrum dla bezdomnych w upadającym hotelu, znajdującym się nieopodal miejsca ich zamieszkania. Urząd twierdził, że aktywiści złamali Fair Housing Act sabotując projekt, mający służyć grupie ludzi chorych psychicznie, wykluczonych, abstynentów, narkomanów i bezdomnych – a więc grupom chronionym przez FHA.

Przykład sporu o centrum dla bezdomnych w Berkeley obrazuje konflikt między wolnością słowa, prawem do zgromadzeń a prawem antydyskryminacyjnym. Stanowisko urzędu w Berkeley było stanowczą próbą zwrócenia uwagi protestującym na „niepoprawność” ich argumentów. Urząd, grożąc sankcjami, wskazywał więc czego nie wolno mówić i przeciw czemu nie wolno protestować, co jest poprawne, a co nie jest poprawne politycznie i prawnie. Problem poprawności politycznej w Stanach Zjednoczonych najlepiej oddaje istotę zderzenia praw obywatelskich z prawem antydyskryminacyjnym.

Zdawałoby się, że dla państwa, będącego w powszechnym odczuciu wzorem demokracji, wolność słowa i zgromadzeń ma znaczenie fundamentalne. Jednak od wielu lat zauważa się ekspansję prawa antydyskryminacyjnego kosztem wolności obywatelskich.

David Bernstein, autor książki „You can’t say that!”, zwraca uwagę, że działania lewicowych aktywistów, kojarzonych często z ruchami obrony praw obywatelskich, mogą paradoksalnie stanowić zagrożenie dla tych praw. Podnosząc prawa antydyskryminacyjne do rangi zagadnienia kluczowego dla społeczeństwa amerykańskiego – narażają na szwank prawa obywatelskie, w tym przede wszystkim wolność słowa, wyznania i zgromadzeń.

Dobrze skonstruowany system prawa powinien być zupełny i niesprzeczny. W rzeczywistości normy prawne bywają jednak między sobą sprzeczne. W przypadku Stanów Zjednoczonych kolizja norm dotyczących wolności obywatelskich z normami prawa antydyskryminacyjnego staje się coraz poważniejszym problemem. W niektórych krajach Europy poprawność polityczna weszła do zakładów pracy, do restauracji i kawiarń.

„Wystarczy spojrzeć na zakłady pracy – różne szczeble władz stworzyły listę słów i fraz, których nie można używać w pracy – pisał “Dziennik” z 8 sierpnia 2007 roku. – Zakazano między innymi stosowania niektórych regionalnych określeń na płeć piękną używanych zwłaszcza w północnej Anglii, bo jacyś urzędnicy wymyślili sobie, że deprecjonują one kobiety, choć w istocie nie ma w nich nic seksistowskiego”.

 

capc

David Bernstein przedstawia w „You Can’t Say That” „listę wyrażeń zakazanych”. Organizacja „Newspaper Publishers Association” (NPA) z Eugene w stanie Oregon, opublikowała listę 80 wyrażeń i słów, których członkowie NPA nie mogą używać w reklamach i ogłoszeniach dotyczących nieruchomości.

Oto niektóre z nich: „No Mexicans”, „near church”, „walking distance to synagogue” (dyskryminacja religijna), „exclusive neighbourhood”, “board approval required”, “quiet tenants” (dyskryminacja głuchoniemych), “bachelor pad”. Autor książki wymienia inne określenia, których gazety starają się unikać: “great view” (ukryta preferencja dla osób widzących), “walk-up” (dyskryminacja niepełnosprawnych).

Przeciwnicy poprawności politycznej mówią o terrorze, o narzucaniu ludziom sposobu widzenia świata z perspektywy określonych wartości. „Poprawność polityczna to próba zmuszenia ludzi do myślenia i mówienia w określony sposób – mówi John Midgley z brytyjskiej “Campaign Against Political Correctness”. – To atak na wolność słowa i naszą tradycję. W imię poprawności politycznej uchwala się dziesiątki idiotycznych przepisów, które szkodzą, utrudniają nam życie, a często przeczą również zdrowemu rozsądkowi.”

Konflikt prawa antydyskryminacyjnego i wolności obywatelskich wynika ze stopniowego rozwoju tego prawa, ekspansji do punktu, w którym zaczyna regulować niemal wszystkie dziedziny życia. David Bernstein uważa, że konflikt prawa antydyskryminacyjnego z prawami i wolnościami obywatelskimi powinien zostać rozstrzygnięty zdecydowanie na korzyć praw obywatelskich. Jedynie w bardzo skrajnych wypadkach sądy powinny ograniczać wolności i prawa obywatelskie.

Obrona wolności słowa przed ingerencją władzy wynika z faktu, że ta właśnie wolność jest konieczna dla istnienia zdrowego, żywego rynku idei. Wolność słowa pozwala zapewnić zwycięstwo rozsądku, rozumu nad uprzedzeniem i stereotypem.

Jedna odpowiedź do “WOLNOŚĆ DYSKRYMINOWANA”

  1. magnolia mówi:

    hmm,tak..I pomysleć że jeszcze 16 lat temu poprawnośc polityczną w Yearbook of Encyclopaedia Britannica 1992 zdefiniowano tak: “…pojęcie, jakim posługuje się luźna grupa feministek, marksistów, multikulturalistów i alternatywistów dla określenia ich całkowicie lewicowych poglądów w kwestiach rasy, seksualizmu, płci, klasy społecznej, środowiska i tym podobnych obszarów”

Dodaj komentarz