Jak wygląda lokalna demokracja? Wygląda zza krzaka, by ukradkiem plakat konkurencji zniszczyć, podeptać i podrzeć, ulotki rywala wyrzucić na śmietnik. Wygląda jak cieć zza winkla, by szefowi ze spółdzielni rozkleić tekturki z ulotkami. Lokalna demokracja brudzi i śmieci, zakleja i zrywa, przemyka po ciemku, zakrada się do domów. Pełno w niej zwierząt, nie ludzi. Ale głosują ludzie, nie zwierzęta.